Recenzja: „Zamień chemię na jedzenie”

Choć na rynku wydawniczym pojawiła się w 2013 r. nadal jest jedną z najczęściej kupowanych i komentowanych publikacji o tematyce żywieniowej. Jej autorka, mimo że zawodowo nie zajmuje się promocją zdrowia, sposobem podejścia do problemu oraz własnymi doświadczeniami, które opisała, wpłynęła na wybory konsumenckie oraz jakość odżywiania wielu tysięcy Polaków. Mowa tutaj o książce Julity Bator „Zamień chemię na jedzenie”.

Sam tytuł może już zasugerować, że jest to rodzaj poradnika, w którym czytelnik znajdzie wskazówki nakreślające co robić aby jeść smacznie, naturalnie i niedrogo rezygnując jednocześnie z nafaszerowanych dodatkami jedzeniopodobnych artykułów wypełniających marketowe półki, tym samym zapewniając cenny wkład w zdrowie swoje i najbliższych.

Książka składa się z 20 rozdziałów zawartych na prawie 300 stronach opatrzonych licznymi tabelami, ramkami, pogrubieniami, złotymi radami, podsumowaniami, dzięki czemu poszczególne treści łatwo zapamiętać, a całość jest niezwykle przystępna wizualnie. Dodatkowo sposób ujęcia tematu, kompleksowość wiadomości oraz lekkość, z jaką zostały one przekazane, sprawia że książkę czyta się szybko i często się do niej powraca.

Znalazły się tu istotne fakty dotyczące chemicznych dodatków do żywności wraz z symbolicznym zapisem informującym o poziomie szkodliwości, jak również o ich przeznaczeniu oraz o rodzajach produktów, w których są one obecne. Opisane zostały również całe grupy dostępnej na skalę przemysłową żywności, zarówno surowców jak i gotowych produktów z nich wytworzonych, w tym m.in. mięso, ryby, warzywa, owoce, tłuszcze, mleko, środki słodzące, słodycze, produkty typu instant przeanalizowane pod kątem pochodzenia, składu, szkodliwych związków w nich zawartych, polepszaczy bądź innych środków, którymi mogły zostać wzbogacone, bezpieczeństwa spożywania, przydatności technologicznej, procesów utrwalania, Całość opatrzona przepisami pozwalającymi na przygotowanie zdrowszych odpowiedników niektórych z nich.

Poza indeksem najważniejszych nazw, osobnej tabeli prezentującej najbardziej popularne dodatki chemiczne, został zamieszczony także bogaty wykaz źródeł elektronicznych i papierowych, przydatnych serwisów internetowych, a także subiektywny zbiór nieekologicznych, ale zdrowych produktów używanych i polecanych przez autorkę.

Innowacyjność i wyjątkowość omawianej publikacji polega w głównej mierze na tym, że nie została ona napisana przez osobę zajmującą się zawodowo propagowaniem zdrowego stylu życia czy zbiorowym żywieniem, choć zakresem posiadanej wiedzy oraz sposobem jej przekazania może mierzyć się z profesjonalistami. Jest nią mama, która w obliczu fatalnej kondycji zdrowotnej swoich dzieci, borykających się z licznymi infekcjami oraz odczynami alergicznymi, wobec bezsilności medycyny konwencjonalnej podjęła trud samodzielnego zgłębiania dostępnych źródeł w poszukiwaniu przyczyn zaistniałego stanu rzeczy. Efektem zdobytej w tym procesie wiedzy, własnych dociekań i osobistych doświadczeń jest oddany do rąk czytelnika poradnik.

Choć w książce zawartych jest wiele faktów odzwierciedlających aktualny stan wiedzy z zakresu żywienia, a całość sprawdzono pod względem poprawności naukowej, nie jest to wywód teoretyczny, lecz pełen autentyzmu, osadzony w realiach codzienności zwykłego konsumenta praktyczny przewodnik, który pozwala swobodniej poruszać się po zawiłym świecie produktów żywnościowych, tych prawdziwych, pozostających w swojej naturalnej postaci, jak i tych chemicznie zmodyfikowanych imitujących jedynie towar pełnowartościowy.

Autorka zwraca tu również uwagę na istotny problem, jaki dotyka coraz większą rzeszę odbiorców przemysłowo przetworzonej żywności, a mianowicie zjawisko pseudoalergii. Takie objawy jak zmiany skórne, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, uporczywy katar, ataki astmatyczne nie zawsze są bezpośrednio skorelowane z reakcją układu immunologicznego na obecność alergenu, ale mogą być wynikiem odpowiedzi ustroju na dostarczanie wraz z pożywieniem substancji, które aktywują komórki tuczne uwalniające histaminę – hormon tkankowy odpowiedzialny za wywoływanie stanu zapalnego w organizmie. Wśród związków o charakterze prozapalnym na uwagę zasługują szczególnie konserwanty, barwniki, zagęszczacze, aromaty, wzmacniacze smaku, które w niekontrolowanej ilości każdego dnia przyjmujemy wraz z żywnością, napojami czy stosowanymi środkami farmaceutycznymi. W zależności od wieku, poziomu odporności, ilości dostarczanych obcych substancji oraz interakcji między nimi, przede wszystkim zaś od osobniczej wrażliwości indywidualna reakcja na poszczególne substancje może być różna i mieć zmienny przebieg. Autorka relacjonuje, że w przypadku jej dzieci, nawet spożycie produktu, który na etykiecie nie miał wyszczególnionego żadnego nawet potencjalnie niebezpiecznego składnika, wywoływało silny odczyn skórny.

Systematycznie wprowadzanie zmian w diecie polegające na ograniczeniu spożywania jedzenia wyprodukowanego z wykorzystaniem chemicznych dodatków, samodzielnym przygotowywaniu posiłków, kupowaniu żywności certyfikowanej bądź pochodzącej z lokalnych, niewielkich upraw, jak i stosowanie urządzeń oraz naczyń kuchennych nie zawierających związków o toksycznym działaniu, wpłynęło dodatnio na zdrowie jej oraz całej rodziny.

W tym kontekście recenzowana książka wykracza poza obszar wyłącznie poradnikowy, ale stanowi rodzaj osobistego świadectwa opartego nie na oderwanych od zwykłej codzienności akademickich treściach, lecz sprawdzonych namacalnie w kontekście własnego doświadczenia. Dzięki temu wpływ jaki wywiera na czytelnika jest znacznie większy niż w przypadku innych książek o podobnej tematyce, pisanych jednak przez teoretyków. Autorka daje motywację do podejmowania bardziej świadomych decyzji w zakresie żywienia jednocześnie zaznaczając jak istotne przełożenie na zdrowie ma taka postawa. Przez przykład własnego życia mobilizuje do wprowadzania sukcesywnych modyfikacji codziennego jadłospisu w kierunku zwiększania w nim udziału pokarmów jak najmniej przetworzonych. Co więcej, pokazuje, że jedzenie bogate w dobroczynne dla organizmu składniki odżywcze, wcale nie musi być drogie, co jest częstym argumentem przytaczanym przez przeciwników podobnych zmian. W masowej sprzedaży, pośród wielu produktów chemicznie „ulepszonych” znaleźć można również takie, które nie posiadają w swym składzie niepożądanych substancji lub wyprodukowane zostały w sposób umożliwiający maksymalne zachowanie pierwotnych właściwości surowca. W książce podane są konkretne marki produktów, dzięki czemu nie trzeba samemu przeprowadzać dogłębnej analizy treści każdej z etykiet, ale można sięgnąć po ten, który został już wcześniej przetestowany w praktyce przez bliskich autorki i, jako nie wywołujący niekorzystnych odczynów, uznany za bezpieczny.

Aktualnie poza targowiskami, gdzie można zakupić żywność bezpośrednio od rolnika, wokół terenów aglomeracji miejskich powstają kooperatywy, których członkowie mogą nabywać po preferencyjnych cenach produkty oparte na domowych recepturach, warzywa i owoce wyhodowane w sposób tradycyjny, bez użycia środków ochrony roślin. W chwili pisania książki autorka wraz z grupą znajomych sama organizowała wyjazdy na wieś do zaufanych rolników. Obecnie podobne inicjatywy cieszą się coraz większą popularnością.

Okazuje się tez, że nie trzeba posiadać wybitnych zdolności kulinarnych, aby własnoręcznie przyrządzić w domowym zaciszu odpowiedniki sklepowych „gotowców” z tą różnicą, że są one pozbawione chemii, zdrowsze, smaczniejsze i przygotowane ze świeżych surowców, których źródło pochodzenia jest najczęściej znane. Zamieszczone przepisy stanowią tutaj nieodzowną pomoc, a zarazem doskonałą bazę do komponowania dań przywracających smaki dzieciństwa, kiedy galaretki nie robiono z proszku, ale z soku, a chleb na naturalnym zakwasie pieczono samemu, a nie odgrzewano z mrożonego ciasta, którego skład przypomina tablicę Mendelejewa.

Reasumując, „Zamień chemię na jedzenie” jest pozycją pod wieloma względami godną polecenia. Liczne pozytywne komentarze, w których czytelnicy podkreślają wpływ jaki wywarła na ich sposób postrzegania kwestii związanych z jakością żywności, jest tego najlepszym potwierdzeniem. Pozostaje mieć nadzieję, że na fali popularności jaką osiągnęła ta oraz inne publikacje poruszające tematykę szkodliwych E-dodatków, wraz z coraz większą świadomością konsumentów w tej materii, z czasem zmianie ulegną także nieuczciwe praktyki, do których uciekają się producenci żywności oferujący produkty nie mające zbyt wielu wspólnych mianowników z prawdziwym jedzeniem. Już teraz, po niespełna dwóch latach od wydania książki, można obserwować coraz wyraźniej zaznaczający się trend określany mianem „czyszczenia etykiet”, a będący przejawem rezygnacji ze stosowania kontrowersyjnych dodatków w trakcie przebiegu procesu produkcyjnego na rzecz bardziej naturalnego, prostszego składu, zgodnego z oczekiwaniami odbiorców.

 

Informacje dodatkowe:

Autor: Julita Bator

Wydawnictwo: Znak

Oprawa: miękka

Ilość stron: 286

Data premiery sierpień 2013 r.

Cena sugerowana przez wydawcę: 32,90 zł (w ofercie wielu księgarni internetowych można ją jednak nabyć z co najmniej 30% upustem)